Ostatni turnus. Architektura ośrodków wypoczynkowych z czasów PRL-u

12.05.2022, godz. 17:30 - 20:00
13-15.05.2022, godz. 10:00 - 20:00
16-19.05.2022, godz. 10:00 - 18:00
20-22.05.2022, godz. 10:00 - 20:00

Wystawa w dniach: 12 – 22 maja 2022 r.
Miejsce: Art_Inkubator w Fabryce Sztuki, ks. bp. Wincentego Tymienieckiego 3

Od początku istnienia PRL pracownicy, wspierani przez zakłady pracy, mogli skorzystać z wczasów w państwowych ośrodkach wypoczynkowych w ramach Funduszu Wczasów Pracowniczych. Rewolucję wypoczynkową zapoczątkowały komunistyczne władze w 1952 roku wpisem do konstytucji: „Obywatele Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej mają prawo do wypoczynku”. Uchwała Centralnej Rady Związków Zawodowych obwieszczała: „dzięki wczasom górnik, nauczyciel, hutnik czy włókniarz, który może nigdy w swym życiu nie widział gór, morza, ma możliwość poznania najpiękniejszych regionów naszego kraju”. Państwo chciało propagować ideę szczęścia i dobrobytu w tych szarych, byle jakich czasach. Zorganizowany wypoczynek dla mas pracowniczych miał być jedną z najważniejszych zdobyczy realnego socjalizmu. Wyjeżdżano więc na wczasy zakładowe i do sanatoriów, od Bałtyku aż po Tatry, a za bazę noclegową służyły nowoczesne jak na tamte czasy budynki. Proste formy, brak zbędnych ozdobników, beton połączony z aluminiowymi profilami. To był styl, który zakładał, że funkcja budynku jest najważniejsza, a w wizualnej oprawie – im mniej, tym lepiej. Aby uchwycić istotę powojennej architektury modernizmu, trzeba powiedzieć, że jednak te budowle to nie były tylko szare wieżowce z wielkiej płyty. Modernizm wspierany przez państwo był narzędziem tworzenia nowego świata, nowego obywatela. Oglądanie tego spadku po socjalizmie jest jak podróż śladami upadłej cywilizacji, po której pozostały jedynie ruiny.

W podróż na „Ostatni Turnus” zabiera nas – jako wczasowiczów – Marcin Wojdak, autor instagramowego profilu o architekturze powojennego modernizmu – Cosmoderna. Przed nami fotografie wczasowych ośrodków z lat 60. i 70. XX wieku, często opowiedziane przez autora tak, aby - jak sam mówi – nasycić towarzyszącą mu nostalgię z młodości. Instagramowy profil służy mu przede wszystkim do pisania, a zdjęcia służą mu do tego tylko jako pretekst. Opuszczone budynki, mające lata świetności dawno za sobą, których nie wypełnia już dziś gwar turystów lub kuracjuszy, opowiadają nam historię czasów minionych. A każdą historię można opowiedzieć na wiele sposobów.

Cosmoderna tę narrację prowadzi na własnych zasadach. Dostrzeganie czegoś więcej w tych zniszczonych ruinach może być wynikiem nostalgii, ciekawości albo po prostu wyobraźni autora. Oglądając te zdjęcia, wpatrując się w detale, takie jak krzesła, okna w drewnianej ramie, czujemy pewien rodzaj podekscytowania. Uświadamiamy sobie, że w tych murach kiedyś przebywali ludzie, bawili się, odpoczywali, jedli, chodzili na dancingi, a może toczyli ożywione dyskusje. To niesie najciekawszą treść. Jak przyznaje sam autor, nie stara się pisać o obiektach jak historyk czy architekt, używając specjalistycznych opisów. Chce być autentyczny. Zaciekawić odbiorcę. To, co jest najważniejsze w tych opowieściach, to wywołane emocje, może wspomnienia, czyli klucz do czytania tego typu architektury.

Kurator: Katarzyna Domańska
Zdjęcia i opowiadania: Marcin Wojdak

>
>